Polecam

wtorek, 14 stycznia 2014

GANT trafiony ?- popyt ruszył




              Wspominałem o tym, że może się zacząć druga fala wzrostów na Gancie i być może właśnie dziś się rozpoczęła. Wszystkie wpisy odnośnie Ganta ( etykiety po prawej z naszej perspektywy ).


Zakładałem taki scenariusz 5 dni temu, gdy kurs chodził w granicach 71-72 gr.

Gant zszedł jeszcze niżej i można było dokupić w ciągu kilku ostatnich sesji nawet po 68, 69 gr.

Dziś walor jest kupowany nawet po 74 gr. i to moim zdaniem nie jest koniec wzrostów. Oczywiście dzisiejsza sesja może się potoczyć różnie, ale jestem optymistycznie nastawiony do tego co widzę.

Wchłonięto już ponad 2,65 mln sztuk.

Myślę, że będzie dobrze. Na pewno osoby kupujące w ciągu ostatnich dni mogły zarobić i nie narzekają. Liczę, że w tym kwartale spółka zaliczy kurs powyżej ostatniego szczytu na 85 gr czy powyżej nawet 1 zł.


zapraszam:
https://www.facebook.com/pages/GPW-inwestycje/631645910206761?ref=hl

PODKREŚLAM, ŻE PREZENTUJĘ JEDYNIE SWOJE OPINIE I DECYZJE INWESTYCYJNE. I NIE BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WYNIKI INWESTYCYJNE CZYTELNIKÓW. KAŻDA Z INWESTYCJI WYMAGA CZASU I WOLNYCH ŚRODKÓW, NIE JESTEM WRÓŻKĄ OKREŚLAJĄCĄ KONKRETNE DATY SPADKÓW CZY WZROSTÓW.O SWOICH PORTFELACH DECYDUJECIE SAMI I JA NIC NIE GWARANTUJĘ.

foto-coslychacwbiznesie.pl











6 komentarzy:

  1. Tutaj się wszystko zatrzymało. Gant teraz sobie pyka między 0,69 - 0,72, z rzadka 0,73 i to przy dość dużych wolumenach. Wygląda jak gra na krótkie spoty po 3- 4% na każdym odbiciu... Jakoś nie widać jaskółek by poszło dalej - a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego ludziom tak brak cierpliwości ? Często skacząc z kwiatka na kwiatek tracą a nieraz wystarczy tydzień dłużej poczekać. Ja tam w Ganta dalej wierzę, wybicie może przyjść w każdej chwili. No, ale nie musi mogę się mylić. Dziwią mnie jednak takie ciągłe zmiany nastrojów, wielu ludzi łatwo daje się wymęczać, za łatwo.

      Usuń
    2. Drogi Autorze,

      dzieje się tak dlatego, że my leszcze ;) inwestujemy najczęściej w marzenia o szybkim bogactwie, a nie w konkretną spółkę i jej wartość. Dlatego też cenimy sobie walor, który wzrósł o 200% w miesiąc i pakujemy się w niego na samej górce, aby przy minimalnym ruchu korekcyjnym o 10% wywalić go PKC ze stratą, najlepiej tuż przed odbiciem...

      I generalnie mamy przed sobą dwie drogi. Jedna to taka, żeby dać się wyleszczyć na zero i w ten bolesny sposób pobrać naukę na temat istoty giełdy.
      Druga możliwość jest taka, że przyjmiemy czyjeś doświadczenie i nauczymy się z niego korzystać, jeszcze zanim sobie zrobimy kuku...
      A brak niezbędnej cierpliwości, której konieczność tak wciąż podkreślasz, to podstawowa słabość każdego frajera, oczywiście oprócz strachu i nieświadomości tego, co i dlaczego w gruncie rzeczy robi...

      Ponieważ wolę drugi sposób, dlatego Cię proszę, bądź tak uprzejmy i okładaj kijem jak najczęściej tego typu postawy, bo trudno sobie wyobrazić większe dla nas dobro. Bo my niby pewne rzeczy nawet wiemy i widzimy, a i tak trudno jest nam w nie uwierzyć... Wiem, to popieprzone... ;)

      Usuń
    3. Szczerze uśmiałem się to czytając :)
      Tu chodzi głównie o psychologię, emocje są złym doradcą, raz dadzą zarobić a później tylko mieszają, dużo zbędnych ruchów naprawdę przypomina takie trzepotanie się leszcza złapanego w sieć :) Później to już tylko walka o życie i próba korzystania z powietrza.

      Każdy z nas podlega emocją, czasem warto odejść od notowań, nie pisać, nie rozmawiać jakiś czas. Taka Higiena umysłu jest niezastąpiona.

      Usuń
    4. Niby to śmieszne :) ale jak ktoś w porę nie uświadomi sobie według jakiego wzorca postępuje, to może zaliczyć, co tu dużo mówić, prawdziwą tragedię...
      Dlatego uważnie czytam Twoje wpisy, czytam też komentarze, również te nieco głupie. Nie, żeby moje były takie mądre... ;)

      Również w oparciu o zamieszczone tu wpisy skonstruowałem sobie zdywersyfikowany portfel, może nie od razu "na maxa", bo zdecydowaną większość mam w giełdowym mainstreamie (nie chwalę się, tylko ubolewam...). Tak czy siak nie nauczę się, jeżeli się nie zamoczę.
      Aspekt cierpliwości jak sądzę rozumiem już dobrze, wystarczy sobie zresztą obejrzeć jakikolwiek wykres zdołowanego waloru, ile trzeba było na nim kampować, ale jakie też przynosiło to ostatecznie efekty, o ile oczywiście były ku temu przesłanki (co stanowi istotę rzeczy, aby nie zapakować się w śmiecia).
      Pozostało jednak jeszcze bardzo dużo do nauczenia, a w oficjalnym obiegu, o czym już pisałem, są głównie eleganckie informacje. Praktyka już tak elegancka i jednoznaczna nie jest... Mam wielką nadzieję, że właśnie o tej praktyce dowiem się tu możliwie dużo.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.